Welcome back to Pyrry

Znowu zdażyło mi się spędzić trochę czasu poza granicami naszego pięknego kraju.
I po raz kolejny po powrocie kilka rzeczy mnie uderzyło.
Pośród morza wad, jedna sprawa irytuje mnie wyjątkowo wysoce.
I nie, nie chodzi tutaj o skrajnie nieuprzejmą obsługę (w Lot’cie już szczególnie – normalnie jakby ludziom łaskę robili, że ich wiozą) ani nawet o to, że nikt na największym, międzynarodowym lotnisku w Polsce nie zna angielskiego (o innych językach nie wspominając).
Rzeczą, która mnie najbardziej drażni jest reszta.
W Finlandi kiedy kupuję paczkę fajek po 4,40€ i kładę na ladzie 50€ banknot – panienka z uśmiechem (i błyskawicznie) wydaje mi resztę.
W Polsce zawsze (ale to ZAWSZE) po tym jak płacę w sklepie jednym banknotem pada pytanie “A nie ma pan drobnych?”.
Już nie wspominam o sytuacji ekstremalnej – podejrzewam, że gdybym za te same fajki (9,60 PLN) zapragnął zapłacić stówą, kobieta za ladą śmiertelnie by się obraziła (w wersji bardziej “client friendly” – wyraziłaby swój głęboki żal).
Zupełnie szczerze nie rozumiem z czego bierze się przemożna chęć pań sklepowych do otrzymywania zapłaty w odliczonej co do grosza kwocie.
Przecież nie chodzi o brak umiejętności matematycznych – po wklepaniu cyferek na kasie na wyświetlaczu pojawi się kwota reszty. (nawet idąc dalej – wyliczenie ile drobnych musi dodać klient do 20 zł banknotu, żeby przy zakupie za 12,47 PLN można mu było wydać 5 zeta reszty nie jest takim prostym zadaniem).
Może wynika to, że 1, 2 i 5 groszówek jest za mało w obiegu?
Zauważyłem też, że wszystkie “żółte” monety (1,2,5) leżą w kasach zazwyczaj w tej samej przegródce – jako “drobnica”.
Może paniom sklepowym nie chce się grzebać w tej masie w poszukiwaniu odpowiednich monet? (odróżnienie 1gr od 2gr nie jest znowu takie proste – a kolejka czeka).
Nie może to być też raczej przyczyna psychologiczna – w końcu “grube” 5 zeta jest lepsze niź “drobne” 100 razy po 5 gr.
Paradoks polskich sklepowych i ich żądza drobnych pozostaną pewnie na zawsze. Miejmy nadzieję, że nieuprzejma i niekompetentna obsługa w następnym pokoleniu zniknie (widząc uśmiechniętych, zadowolonych z siebie młodych ludzi – jest taka nadzieja.)


No comments yet.
Dodaj swój komentarz