Łauma


Zdjęcie pożyczone z Kultura Gniewu.

Zupełnie szczerze – kiedy jakiś czas temu na blogu KG Łauma pojawiała się w odcinkach, to po kilku początkowych planszach odpadłem. Zupełnie inaczej sprawy się mają z papierowym wydaniem, które ostatnio nabyłem drogą kupna.
Od dawna żaden komiks aż tak bardzo mnie nie wciągnął. Ale po kolei.

Autor
Wschodząca gwiazda polskiego komiksu ;) – Kaerel

Scenariusz
Historia opowiedziana jest z punktu widzenia małej dziewczynki, która po przeprowadzce z rodzicami na bieszczadzkie wypidziejewo, odkrywa ile prawdy jest w starych mitach i bajkach o babie Jadze. Historia wciąga od pierwszych momentów i jest absolutnie genialna przez 3/4 książki. Na sam koniec w mojej opinii scenariusz troszkę siada – ale ogólnie jest super.

Kreska
Czyściutka, oszczędna – taka jak na szanującą się powieść graficzną przystało

Dlaczego nie warto czytać
Jakoś żadne argumenty nie przychodzą mi do głowy.

Dlaczego warto czytać
Bo to świetnie opowiedziana i narysowana historia. Tylko szkoda, że taka raczej krótka.

Comments (0)

Reklama Żabki w TV – czy da się gorzej?

Pominę milczeniem kretyński tekst piosenki (o zakochiwaniu się w sklepie spożywczym), pominę melodyjkę wbijającę się (niestety) w głowę i nie wspomnę nawet o dość dziwnym jak na telewizyjną reklamę pomyśle “po co płacić aktorom i całej ekipie telewizyjnej – puścimy tylko muzykę i będzie pokazywać slideshow ze zdjęciami”.
To co rozkłada mnie za każdym razem jak widzę tę reklamę to wizja rodziny, która z obciętymi nogami unosi się ponad łąką (0:24).
Jestem pewien, że może być gorzej – ale ciężko mi to sobie wyobrazić.

Comments (2)

Braid – najciekawsza gra jaką od dłuższego czasu widziałem

Platformówka przy której trzeba myśleć, gdzie zastosowano najbardziej nowatorskie rozwiązania jakie od bardzo długiego czasu widziałem (np. kontrola nad czasem), z niespotykaną, malowaną grafiką – i z totalnie magicznym klimatem – taki jest Braid.
Polecam gorąco.

Braid trailer from David Hellman on Vimeo.

Więcej info o grze – tutaj.

Comments (2)

5 to liczba doskonała

Dawno strasznie nie było recenzji komiksów – na całe szczęście powraca:)

089
Zdjęcie pożyczone z kultura.com.pl

Autor
Jak to bywa z powieściami graficznymi – całość jest autorstwa jednego człowieka – Igor’a Tuveri, który podpisuje swoje prace pseudonimem “Igort”. Igort pochodzi z Włoch (co po zaznajomieniu się z treścią książki jest absolutnie oczywiste). Więcej o autorze można znaleźć tutaj.

Scenariusz
“5″ to najbardziej mafijny komiks jaki czytałem. Jeżeli chodzi o pokazanie gangsterskich porachunków – trzeba książkę Igort’a śmiało można porównać do “Ojca Chrzestnego”.
O zawiłościach intrygi nie będę się rozpisywał, żeby nie psuć zabawy – dodam tylko, że tłem akcji jest Neapol, a “włoskość” sączy się z kartek książki niczym dobrze zaparzone espresso.

Kreska
Artystyczna dość. Miejscami nieczytelna. Szorstka. Pasuje do opowieści jak ulał – ale perełek graficznych raczej się nie należy spodziewać.

Dlaczego nie warto czytać
Krew, przemoc, zdrada, ludzkie tragedie – ciężki temat ogólnie.

Dlaczego warto czytać
Jeżeli lubisz cokolwiek z poniżej listy: Ojca Chrzestnego, Włochy, późne filmy Eastwooda (bardziej “Bez przebaczenia” niż “Brudny Harry”) – to absolutnie nie możesz “5 to liczba doskonała” nie przeczytać.

Comments (0)

Bamboo One – po co i na co

222Zdjęcie pożyczone z wacom.com

Jakiś czas temu doszedłem do wniosku, że potrzebuję w domu drugiego tabletu – w razie nagłego przypływu kreatywności po nocach albo w weekend.
Tachanie Intuosa z biura do domu i z powrotem nie bardzo mi się uśmiechało – zresztą przez 90% czasu i tak bym go z torby nie wyjął.
Z racji tego, że miał to być totalnie zapasowy tablet – mój wybór padł na najtańszego Wacom’a – Bamboo One.
Od początku miałem dość poważne wątpliwości – czy z tabletem za 200 zeta można zrobić cokolwiek sensownego. Odpowiedź na to pytanie poniżej

Otwieramy pudełko
Pudło z Bamboo robi dobre wrażenie – ładnie zapakowane, dużo dupereli w środku – zdecydowanie nie jest to “wersja OEM”. Z sensownych rzeczy poza samym tabletem i sterownikami do niego w pudełku jest pełna wersja Art Rage 2.5 (o wartości $25). Mi osobiście Art Rage wybitnie nie leży, ale ma swoich zwolenników.

Oglądamy tablet
Wykonanie Bamboo stoi na wysokim, “wacomowym” poziomie. Wszystko solidnie wykonane, plastik wybitnie nie tandetny – ogólnie super.

Działanie Bamboo
No i tu leży pies pogrzebany.
Na początku – u mnie sterowniki do Bamboo pogryzły się z tymi od Intuosa, w związku z czym żaden nie działał. Po tym jak udało się wszystko poskładać do kupy – nie było niestety lepiej.
Największą bolączką Bamboo jest mały rozmiar roboczy – w tym momencie jak drgnie ci ręka, a kursor już jest po drugiej stronie ekranu.
Na domiar złego szybkość przetwarzania danych z tabletu też nie powala – przy szybkich ruchach kursor skacze – jeżeli akurat coś rysowaliśmy to mamy przerywaną linię zamiast prostej:).

Podsumowanie
Jako zapasowy tablet “na wszelki wypadek” Bamboo sprawdza się nie najgorzej (najczęściej leży na półce i się kurzy albo dzieci na nim coś rysują). Jeżeli ktoś szuka tabletu do profesjonalnych rozwiązań – dużo lepiej jest trochę dłużej poczekać, oszczędzić i kupić Intuosa. (o innych niż Wacom tabletach nie będę się wypowiadał - choć Pentagram ponoć z jakimś “profesjonalnym” tabletem za 600 zeta atakuje).

Comments (2)

PSD w lutym

Artykuł sponsorowany

okladkapsd

Nie wiem czy ktoś z PSD czyta moje recenzje na DesignerBlog’u – ale nowy numer PSD daje taką nadzieję:)
Praktycznie wszystkie problemy na jakie narzekałem w nowym numerze zostały zlikwidowane, albo przynajmniej ograniczone.

Ciekawe tutoriale (dużo digital painting’u), skupienie się na photoshop’ie (z małymi dodatkami 3d i niestety – robieniu stron internetowych “z automatu”).
Styl tutoriali też się jakiś taki mniej “drewniany” zrobił – nawet mnie polskie tłumaczenia opcji tak nie draźnią.

Żeby już się rozpłynąć w zachytach – nawet płytki udało mi się odkleić (pierwszy raz w historii!) bez podarcia magazynu. To normalnie taka mikro-rewolucja.

Z racjii mojej obecnej fascynacjii malowaniem w PS’ie – stwierdziłem, że zdjęcia z cyklu “Human Anatomy” dodawane na płycie do PSD są nieocenione. Normalne zdjęcia ze stock’ów – jeżeli pokazują ludzkie ciało to w 99% przypadków jest to prężąca się naga panienka.
O studiowaniu budowy mięśni, ułożenia ciała itd. zapomnij. A zdjęcia Human Anatomy podchodzą do tematu dokładnie tak jak potrzeba – pokazując jak “działa” ciało, a nie epatując (to się tak pisze?) erotyką. (inna sprawa, że te panienki to brzydkie jak noc są – ale to kwestia gustu pewnie).

Tak więc podsumowując – miejmy nadzieję, że nowy numer PSD zapoczątkował stały trend, bo w porównaniu do poprzednich numerów prezentuje się bardzo dobrze.

Comments (0)

PSD 01/2009

post sponsorowany

psdmag0109

Długo się zbierałem, żeby napisać tą recenzję.
Zawsze staram się pokazać negatywne i pozytywne strony tego co opisuję – niestety tych
drugich w nowym numerze PSD nie ma za dużo.
To może tak po kolei komentarze do wszystkich artykułów:

- fotomontaże Mariano Villalba – w sumie ten tutorial stoi na wysokim poziomie (jeżeli chciałem pokazać, że artykuły w tym numerze psd są kiepskie to chyba źle zacząłem).

- trzy strony opisujące zmiany w interface’sie PS CS4 – to zdaje się już było numer temu.

- Koncert – tutorial pokazujący jak z mnóstwa zdjęć, przy ciężkiej, wytężonej pracy, zrobić marną ilustrację.

- tworzenie animowanej w gif’ie kartki świątecznej – 8 lat temu to by był szał.

- artykuł o Content Aware Scale – kto ma CS4 ten zrozumie jak to działa w 20s. Kto nie ma – tego i tak nie zainteresuje.

- animacja 3D w Photoshopie – fajnie. Można zrobić obracający się sześciokąt. Tylko po co? (6 stron)

- cyfrowe malowanie – niby na fajny temat, a napisane tak, że nie bardzo można zrozumieć o co chodzi.

O cyfrowej ciemni Epsona i tutorialu do inDesign’a się nie będę rozpisywał, bo to nie moja broszka – być może są wybitne.

Natomiast 5 stron artykułu na temat jak w Dreamweaverze zrobić interaktywny formularz to delikatnie mówiąc strata czasu.
PSD ma być dla chyba dla szeroko pojętych “grafików” (żeby nie napisać dezajnerów) – programiści, którzy na co dzień robią strony się z takich “trudnych” tutoriali śmieją, a dla grafika bez znajomości programowania to i tak czarna magia.

6 stron o Fireworks’sie – jakoś nigdy się nie potrafiłem przemóc do tego programu. Zdaje się nawet Adobe nie wie do czego ma służyć Fireworks (zdaje się, że do projektowania stron internetowych – stąd możliwość wypuszczenia interaktywnego pdf’a, który miałby działanie tej strony pokazywać).

Do tego dochodzi jeszcze artykuł o Adobe Connect, recenzję notebook’a HP i tutorial jak z brzydkiego zdjęcia zrobić brzydki fotomontaż.

Ogólna dygresja – PSD chce zdaje się być magazynem dla wszystkich użytkowników jakiegokolwiek programu ze stajni Adobe. W efekcie każdy znajduje jeden, dwa arytkuły ze swojej działki, które najpewniej uzna za napisane “po łebkach”, i całą resztę magazynu, która go obchodzi dużo mniej.

Comments (0)

Sketchbook Pro 2009

SketchBook

Mimo, że Sketchbook nie jest nowy – ja go odkryłem dopiero parę dni temu.
W najprostszym skrócie – Sketchbook to wirtualny ołówek i kartka papieru.
Mimo, że Autodesk (wydawca Sketchbook’a w tej chwili) na swojej stronie pisze, że Sktechbook to “najbogatszy zestaw do malowania i rysowania”, to należy program traktować dokładnie tak jak się nazywa – jako szkicownik.
I jako szkicownik Sketchbook sprawdza się po prostu rewelacyjnie.
Odwzorowanie ołówka jest boskie, całość śmiga i fruwa.
Interface jest tak skonstruowany, że nie trzeba wypuszczać pióra z dłoni – bomba.
Dodajmy do tego obługę .psd – i w sumie więcej do szczęścia nie potrzeba:)

Sketchbook jest w raczej umiarkowanej cenie, ale nie należy do super tanich programów
(za wersję na Mac’a – $100).

Można w tym momencie zapytać, po co wydawać sto baksów na program, który robi tyle co kartka papieru i ołówek. Też tak na początku myślałem, ale zauważyłem jedną rzecz – fakt istnienia warstw, możliwości zapisu wersji i na koniec magiczna kombinacja cmd+z, powodują, że człowiek pozbywa się wszelkich lęków przed eksperymentowaniem.
Rysując szice ołówkiem na papierze nie raz docierałem do momentu “jest dobrze. nie rób nic więcej bo spierdolisz i trzeba będzie zacząć od nowa”. Cyfrowe szkicowanie zdejmuje takie ograniczenia – i można eksperymentować do woli. (co czasami okazuje się fatalne w skutkach – wtedy wywalamy warstwę i po kłopocie).

Mała prezentacja zabawy ze Sketchbook’iem- szkic Wrednej Fińskiej Wiewióry.
Całość w Sketchbook’u zajęła mniej więcej 1.5h

SketchBook

i na koniec (głównie po to, żeby większy traffic na blogu wygenerować) – szkic pólnagiej panienki.

SketchBook

30 dniowy trial Sketchbooka można ściągnąć ze strony producenta:

Comments (1)

Barcamp 13

W zeszłą sobotę odbył się w Starym Browarze 13 Barcamp.

Barcamp 13

Odnotowywuję to właściwie z kronikarskiego obowiązku – bo za dużo ciekawych rzeczy to się na tym Barcampie nie pojawiło.
Gwoździem programu była prezentacja Jakuba Zielińskiego – na ciekawy temat, na poziomie, bomba po prostu.
Drugim ciekawym punktem była prezentacja nowej cyklicznej imprezy jaka będzie w Poznaniu organizowana – TechShow. Zapowiada się ciekawie – więcej na techshow.pl.
Reszta prezentacji niestety mnie nie powaliła – ale cóż, może się za wybredny robię.

Comments (0)

iPhone – pierwsze wrażenia

No i stało się to co od dawna było do przewidzenia – sprawiłem sobie iPhone’a.
Post piszę na gorąco – rozpakowałem go 3h temu.

Temat pierwszy – karta SIM.
Gdybym nie wiedział, że to jest problem to byłby to problem;).
Na szczęście na youtube’ie się roi od fimów jak wsadzić kartę SIM do iPhone’a.

Temat drugi – rejestracja.
Niestety aby zarejestrować iPhone’a i korzystać z App Store’a trzeba pokazać Apple kartę kredytową (żadna z moich dwóch płaskich, ani eKarta mBank’u nie weszła – potrzebna wypukła).
Trochę żal – bez karty kredytowej nie można ściągnąć nawet tych aplikacji, które są Free.

Temat trzeci – aparat.
Czytałem w necie narzekania – jaki to iPhone ma do bani aparat.
W moim dotychczasowym k800i aparat był ekstra (tak mi się wydawało przynajmniej).
Poniżej fotki tego samego biurka – jedna z k800i, druga z iPhone’a. Światło było to samo.

Sony Ericsson k800i
Bazgrolki

Iphone
Bazgrolki

To zdaje się obala tezę o kiepskości aparatu w iPhone’ie

Temat czwarty – iPod
Miód, cud, malina – muza gra jak trzeba ;)

Temat piąty – synchronizacja
Na Mac’u poszło jak marzenie – zaczytał wszystko co było potrzebne z kontaktów, kalendarza, zakładek w Safari i jeszcze parę innych rzeczy. Pod wi-fi też się bezproblemowo podłączył

Temat szósty – mapy
Pokazało, że jestem tam gdzie jestem. No to chyba o to chodzi głównie:)

Temat siódmy – email
Ogólnie fail – przez 5 minut weryfikował dane mojego konta i wypluł potem info, że “certifikat dla (null) jest nieważny”. Fajnie…

Na koniec małe podsumowanie – po trzech godzinach zabawy z iPhonem, stwierdzam, że jest cudny, piękny i wspaniały. Ale dzwonić jeszcze z niego nie mogę…

Comments (2)
Newer Posts »