Sketchbook na iPhone’a

sketchbook

Świetny program do rysowania Autodesk’u – Sketchbook Pro doczekał się swojej wersji na iPhone’a.
Sketchbook występuje w dwóch wersjach – darmowej wersji Lite i płatnej (2 euro z hakiem).
Przetestowałem darmową wersję i moim zdaniem to najlepsze narzędzie do rysowania na iPhone’a. Co prawda ekranik iPhone’a i paluch w żaden sposób nie zastąpi notatnika i ołówka, ale z drugiej strony telefon noszę przy sobie cały czas – szkicownik ostatni raz miałem w ręce ładnych parę lat temu.
Tak więc jeżeli ktoś potrzebuje aplikacji, żeby nabazgrolić sobie jakiś koncept, który mu przyszedł do głowy – darmowa wersja Sketchbook’a będzie jak znalazł. Inwestowanie w pełną wersję, aby tworzyć ilustracje bezpośrednio na iPhone’ie to jak konsumowanie budyniu przez wąską słomkę.
Więcej o Sketchbook’u na iTunes’ach.

Comments (0)

Android GUI PSD

GUI do Adrodia

Jakiś czas temu pisałem o PSD z GUI do iPhone’a. Na Smashingmagazine pojawił się podobny plik – tym razem z GUI do Android’a. Nice

Comments (0)

PSD z GUI do iPhone’a

iPhone GUI psd

Na blogu teehanlax.com Geoff Teehan opublikował bardzo przydatnego psd’ka dla projektatnów aplikacji na iPhone’a. W pliku zawarte są wszystkie elementy graficzne GUI – oparte na łatwo edytowalnych wektorach. Do szybkiego zaprezentowania interface’u projektowanej aplikacji jak znalazł;).

Comments (1)

960 Grid System

960 Grid System

Projektując strony internetowe trzeba zmagać się z ustawianiem szerokości – zarówno całej strony jak i poszczególnych kolumn. 960 Grid System to inicjatywa, która pozwala przyoszczędzić przy tym czasu.
Zawiera odpowiednio przygotowane “sketch sheet” (czyli kartki do szkicowania z naniesioną siatką), szablony do Photoshop’a i innych programów graficznych oraz snippety z kodem css.
Dzięki tym ułatwieniom możemy o wiele szybciej rozplanować układ strony.
Pakiet szablonów 960 i inne pomocne gadżety można za darmo ściągnąć ze strony http://960.gs

Comments (0)

Bamboo One – po co i na co

222Zdjęcie pożyczone z wacom.com

Jakiś czas temu doszedłem do wniosku, że potrzebuję w domu drugiego tabletu – w razie nagłego przypływu kreatywności po nocach albo w weekend.
Tachanie Intuosa z biura do domu i z powrotem nie bardzo mi się uśmiechało – zresztą przez 90% czasu i tak bym go z torby nie wyjął.
Z racji tego, że miał to być totalnie zapasowy tablet – mój wybór padł na najtańszego Wacom’a – Bamboo One.
Od początku miałem dość poważne wątpliwości – czy z tabletem za 200 zeta można zrobić cokolwiek sensownego. Odpowiedź na to pytanie poniżej

Otwieramy pudełko
Pudło z Bamboo robi dobre wrażenie – ładnie zapakowane, dużo dupereli w środku – zdecydowanie nie jest to “wersja OEM”. Z sensownych rzeczy poza samym tabletem i sterownikami do niego w pudełku jest pełna wersja Art Rage 2.5 (o wartości $25). Mi osobiście Art Rage wybitnie nie leży, ale ma swoich zwolenników.

Oglądamy tablet
Wykonanie Bamboo stoi na wysokim, “wacomowym” poziomie. Wszystko solidnie wykonane, plastik wybitnie nie tandetny – ogólnie super.

Działanie Bamboo
No i tu leży pies pogrzebany.
Na początku – u mnie sterowniki do Bamboo pogryzły się z tymi od Intuosa, w związku z czym żaden nie działał. Po tym jak udało się wszystko poskładać do kupy – nie było niestety lepiej.
Największą bolączką Bamboo jest mały rozmiar roboczy – w tym momencie jak drgnie ci ręka, a kursor już jest po drugiej stronie ekranu.
Na domiar złego szybkość przetwarzania danych z tabletu też nie powala – przy szybkich ruchach kursor skacze – jeżeli akurat coś rysowaliśmy to mamy przerywaną linię zamiast prostej:).

Podsumowanie
Jako zapasowy tablet “na wszelki wypadek” Bamboo sprawdza się nie najgorzej (najczęściej leży na półce i się kurzy albo dzieci na nim coś rysują). Jeżeli ktoś szuka tabletu do profesjonalnych rozwiązań – dużo lepiej jest trochę dłużej poczekać, oszczędzić i kupić Intuosa. (o innych niż Wacom tabletach nie będę się wypowiadał - choć Pentagram ponoć z jakimś “profesjonalnym” tabletem za 600 zeta atakuje).

Comments (2)

What the font na iPhone’a

Usługa What The Font już nieraz ratowała mi życie.
Generalnie – jest to serwis, który identyfikuje czcionkę na podstawie obrazka.
Od niedawna życie projektantów stało się jeszcze prostsze – pojawiła się aplikacja WhatTheFont na iPhone’a.
Program umożliwia identyfikację fontu na podstawie zdjęcia – możemy sprawdzić jakie czcionki zostały wykorzystane na praktycznie wszystkim co nas zainspiruje.
Aplikacja jest dostępna za darmo w AppStore.

whatthefont

Comments (0)

Gwiazdka w lutym

gwiazdka w lutym

Ukochane Adobe przysłało (po 3 miesiącach, ale co tam) Master Collection;)
Normalnie jak gwiazdka – tyle, że w lutym ;)

Oczekujcie recenzji i tutorialów jak nowy pakiet CS4 się sprawdza w codziennej pracy :)

Comments (1)

Textmate – brakujący edytor

TextmateO Textmate słyszałem już jakiś czas temu – jakoś nie bardzo miałem wtedy czas i ochotę na testowanie nowego narzędzia. Mimo, że teraz nie jest dużo luźniej z pracą (może właśnie dlatego człowiek się starał trochę uciec ;) – zainstalowałem i spróbowałem Textmate’a.
Pierwsze wrażenie – nie jest taki śliczny jak go opisywano. Prawdę mówiąc, po przeczytaniu na blogach kilku hymnów na temat Textmate’a oczekiwałem edytora, który co najmniej zacznie samodzielnie pisać kod, który mi jest aktualnie potrzebny. Tak dobrze nie jest:)
Niemniej jednak – kiedy zacznie się w Textmate’cie pracować – jest bardzo fajnie, a po chwili (kiedy opanuje się podstawowe komendy i skróty) – jeszcze lepiej.
Na tym etapie zaczynamy się wgłębiać w dokumentację i odkrywać funkcje, jakie przyprawiają o lekki zawrót głowy – hitem jest dla mnie edytowanie wielu linii na raz lub wstawianie notatek (dla siebie lub innych programistów – linki do miejsc gdzie wstawiono notatkę są dostępne ze osobnego panelu).
Co prawda ja używam (i pewnie tylko do tego będę używał) Textmate jedynie do ActionSctipt’u, ale sam edytor obsługuje większość popularnych składni (oczywiście można definiować kolory na jakie dana składnia się koloruje).
Choć to oczywiste, wpomnę o łatwo dostępnych tabach na jakich umieszczone są skróty do innych plików projektu oraz o zawijaniu kodu. Pisząc ActionScript mamy również dostęp do środowiska testowego Flasha z poziomu edytora. (tak na marginesie – czasami mnie dziwi dlaczego Adobe tak totalnie olało edytor wbudowany we Flasha. A następnie dziwię się jeszcze bardziej z jakiego powodu do niedawna pisałem w tym edytorze ;).
Wracając do Textmate’a – dodajmy do tego moc drzemiąca w “hardcorowych” linuxowych edytorach (działą większość komend i skrótów z vim’a – choćby cały system szukania poprzez wyrażenia regularne) + mnóstwo użytecznych “snippetów” + klika innych ułatwiających życie funkcjii.
Całość zapakowana w elegancki, “macowy” interfejs.
Edytor kosztuje 39 euro, można go ściągnąć (30 dniowy trial) i kupić na stronie http://macromates.com/. Gorąco polecam (właścicielom tych 10% ładniejszych komputerów – Textmate jest jedynie w wersji na Mac’a).

Comments (2)

Adobe Photoshop Express

Adobe uruchomiło od dawna zapowiadany serwis – darmową wersję online Photoshop’a.

Photoshop Express

Dla kogo jest to rozwiązanie?
Niestesty ci, którzy oczekiwali pakietu opcjii z pudełkowego, pełnego Photoshop’a nie mają w Express czego szukać.
Prawda jest taka, że serwis przeznaczony jest do wyjątkowo amatorskich zastosowań.
Oferuje praktycznie jedynie retusz zdjęć (paleta narzędzi jest ok, ale nie wykracza poza absolutnie podstawowy zestaw) – nie ma w Express żadnych narzędzi do tworzenia grafiki.

W momencie, kiedy przyznamy, że Adobe Express jest jedynie gadżetem do podstawowej obróbki zdjęć (żeby lepiej prezentowały się na przykład na Flickr, Facebook’u czy choćby Naszej-klasie) – to serwis jest wyjątkowo sprawnym i przyjemnym narzędziem.

Zwłaszcza 2GB miejsca na zdjęcia i możliwość eksportu na flickr i facebook zasługują na uwagę.

Do bardziej profesjonalnych zadań Photoshop Express po prostu się nie nadaje.

Comments (0)

Pamiętaj o mleku

Kiedy musisz masz do zrobienia klika projektów, czeka cię wiele różnych zadań, a do tego zegar tyka i masz na to wszystko coraz mniej czasu – potrzebujesz narzędzia, które pomoże to wszystko jakoś zorganizować (i zdecydowanie nie mogą to być żółte karteczki do przylepiania;).

W tym miejscu nieocenioną pomoc niesie strona (a właściwie “web application” – jakbym nie tłumaczył brzmi sztucznie) RememberTheMilk (www.rememberthemilk.com).

(more…)

Comments (0)