Dwa style ilustracji

Jakoś mnie ostatnio wektorowe ilustracje przestały bawić. Postanowiłem poszukać czegoś innego – i na podstawie jednego szkicu stworzyłem dwie ilustracje. Poniżej przedstawiam rezultat “eksperymentu”.
(more…)

Comments (3)

Lampy dla Designer’a

Reklama Na Blogach

Ciekawe projekty zazwyczaj powstają w ciekawym i inspitującym otoczeniu. Warto miejsce, gdzie pracujemy odpowiednio przygotować – biurko, kresło/fotel (raczej wygodny),lampy, plakaty, obrazy, zabawki (jeżeli ktoś chce zobaczyć naprawdę odjechane miejsca pracy – polecam worthworkingfor.com).
Jeżeli szukasz inspirujących mebli – a nie masz ochoty na 6 godzinne łażenie po sklepach (designerki prestały w tym momencie czytać – jesteśmy sami panowie) – zerknij na lampyy.pl. Jak nazwa wskazuje sprzedają tam lampy:)
Można tam znaleźć ciekawe, niestandardowe projekty – dla każdego stylu coś ciekawego.
Niby lampy nie uważa się za mebel jakoś szczególnie podkreślający charakter wnętrza – a zdaje się całkowicie niesłusznie. Zwłaszcza nocą (kiedy się świeci;) – lampa możne zdecydować o stylu i konwencji całego pomieszczenia.
Ja osobiście nakręciłem się na “styl japoński”. Dwie lampy jak na zdjęciu – a pomiędzy nimi katana.
Wygląda nieźle, a i namolnego klienta postraszyć można;)
Lampy.

Comments (0)

Sketchbook Pro 2009

SketchBook

Mimo, że Sketchbook nie jest nowy – ja go odkryłem dopiero parę dni temu.
W najprostszym skrócie – Sketchbook to wirtualny ołówek i kartka papieru.
Mimo, że Autodesk (wydawca Sketchbook’a w tej chwili) na swojej stronie pisze, że Sktechbook to “najbogatszy zestaw do malowania i rysowania”, to należy program traktować dokładnie tak jak się nazywa – jako szkicownik.
I jako szkicownik Sketchbook sprawdza się po prostu rewelacyjnie.
Odwzorowanie ołówka jest boskie, całość śmiga i fruwa.
Interface jest tak skonstruowany, że nie trzeba wypuszczać pióra z dłoni – bomba.
Dodajmy do tego obługę .psd – i w sumie więcej do szczęścia nie potrzeba:)

Sketchbook jest w raczej umiarkowanej cenie, ale nie należy do super tanich programów
(za wersję na Mac’a – $100).

Można w tym momencie zapytać, po co wydawać sto baksów na program, który robi tyle co kartka papieru i ołówek. Też tak na początku myślałem, ale zauważyłem jedną rzecz – fakt istnienia warstw, możliwości zapisu wersji i na koniec magiczna kombinacja cmd+z, powodują, że człowiek pozbywa się wszelkich lęków przed eksperymentowaniem.
Rysując szice ołówkiem na papierze nie raz docierałem do momentu “jest dobrze. nie rób nic więcej bo spierdolisz i trzeba będzie zacząć od nowa”. Cyfrowe szkicowanie zdejmuje takie ograniczenia – i można eksperymentować do woli. (co czasami okazuje się fatalne w skutkach – wtedy wywalamy warstwę i po kłopocie).

Mała prezentacja zabawy ze Sketchbook’iem- szkic Wrednej Fińskiej Wiewióry.
Całość w Sketchbook’u zajęła mniej więcej 1.5h

SketchBook

i na koniec (głównie po to, żeby większy traffic na blogu wygenerować) – szkic pólnagiej panienki.

SketchBook

30 dniowy trial Sketchbooka można ściągnąć ze strony producenta:

Comments (1)

Wystawa Designer Toys we Wrocławiu

Od 23 stycznia do 15 lutego będzie we Wrocławiu prezentowana wystawa Designer Toys.
Więcej informacjii na stronie wystawy i na blogu Subnormal.

wystawa Designer Toys

Comments (0)

Odzyskiwanie danych – jak przetrwać kataklizm

Reklama Na Blogach

Wyobraź sobie taką sytuację – projekt, nad którym pracowałeś od dwóch miesięcy ma się ku końcowi, zadowolony z wyników klient czeka z podpisanym czekiem na ostatnie szlify. Siadasz z poranną kawką przy kompie, potykasz się i wylewasz całą zawartość kubka
na laptopa. Tragedia. Twój ukochany laptop nie działa. Potem przypominasz sobie o robionym projekcie – i o tym, że ostatni backup był z 2 miesiące temu (i do tego polegał na skopiowaniu plików do katalogu “backup” na tym samym laptopie, którego właśnie zalałeś).

Scenariusz jest dość przerażający, ale możliwy (oczywiście – można robić zapasowe kopie na wszelkie możliwe sposoby, nie pić przed komputerem i tak dalej – ale czasami shit happens).
Ale można (do pewnego stopnia) spać spokojnie – odzyskiwanie danych z uszkodzonych komputerów jest trudne, ale możlwie. I są ludzie którzy to dla nas zrobią.

Mimo, że odzyskiwanie danych może nie wydawać się tanie – jeżeli weźmiemy pod uwagę wartość naszej pracy (często niemałą;) – to da się takie koszty przeżyć (ale zdecydowanie lepiej nie zalewać laptopów i robić częste backup’y na zewnętrzny serwer).
Linki do stron, które się tym profesjonalni zajmują:
odzyskiwanie danych
odzyskiwanie danych

Comments (3)

Barcamp 13

W zeszłą sobotę odbył się w Starym Browarze 13 Barcamp.

Barcamp 13

Odnotowywuję to właściwie z kronikarskiego obowiązku – bo za dużo ciekawych rzeczy to się na tym Barcampie nie pojawiło.
Gwoździem programu była prezentacja Jakuba Zielińskiego – na ciekawy temat, na poziomie, bomba po prostu.
Drugim ciekawym punktem była prezentacja nowej cyklicznej imprezy jaka będzie w Poznaniu organizowana – TechShow. Zapowiada się ciekawie – więcej na techshow.pl.
Reszta prezentacji niestety mnie nie powaliła – ale cóż, może się za wybredny robię.

Comments (0)

iPhone – pierwsze wrażenia

No i stało się to co od dawna było do przewidzenia – sprawiłem sobie iPhone’a.
Post piszę na gorąco – rozpakowałem go 3h temu.

Temat pierwszy – karta SIM.
Gdybym nie wiedział, że to jest problem to byłby to problem;).
Na szczęście na youtube’ie się roi od fimów jak wsadzić kartę SIM do iPhone’a.

Temat drugi – rejestracja.
Niestety aby zarejestrować iPhone’a i korzystać z App Store’a trzeba pokazać Apple kartę kredytową (żadna z moich dwóch płaskich, ani eKarta mBank’u nie weszła – potrzebna wypukła).
Trochę żal – bez karty kredytowej nie można ściągnąć nawet tych aplikacji, które są Free.

Temat trzeci – aparat.
Czytałem w necie narzekania – jaki to iPhone ma do bani aparat.
W moim dotychczasowym k800i aparat był ekstra (tak mi się wydawało przynajmniej).
Poniżej fotki tego samego biurka – jedna z k800i, druga z iPhone’a. Światło było to samo.

Sony Ericsson k800i
Bazgrolki

Iphone
Bazgrolki

To zdaje się obala tezę o kiepskości aparatu w iPhone’ie

Temat czwarty – iPod
Miód, cud, malina – muza gra jak trzeba ;)

Temat piąty – synchronizacja
Na Mac’u poszło jak marzenie – zaczytał wszystko co było potrzebne z kontaktów, kalendarza, zakładek w Safari i jeszcze parę innych rzeczy. Pod wi-fi też się bezproblemowo podłączył

Temat szósty – mapy
Pokazało, że jestem tam gdzie jestem. No to chyba o to chodzi głównie:)

Temat siódmy – email
Ogólnie fail – przez 5 minut weryfikował dane mojego konta i wypluł potem info, że “certifikat dla (null) jest nieważny”. Fajnie…

Na koniec małe podsumowanie – po trzech godzinach zabawy z iPhonem, stwierdzam, że jest cudny, piękny i wspaniały. Ale dzwonić jeszcze z niego nie mogę…

Comments (2)

Bazgrołki podświadomości

Spotkania na Skype’ie. Klient ma do przekazania swoje ważne, cenne uwagi.
Siadamy przed kompem – oczywiście trzeba z tego zrobić notatki.
Oto co wynika z połączenia pustej kartki, pióra i wyłączenia na pewnien czas świadomości (w końcu potakiwać można bezwiednie).

Bazgrolki

Comments (1)

Nowy wygląd Designer Blog’a

Dzięki Dante’mu Designer Blog ma nową skórę.
Mnie się podoba bardziej niż stara (w końcu sam robiłem ;) – a na wasze opinie czekam w komentarzech.
Ogólnie – zmiany nadchodzą wielkimi krokami nie tylko w kwestii wyglądu tej strony – ale to zupełnie inny temat.

Comments (6)

Muzeum sztuki nowoczesnej w Espoo

EMMA

Jakiś czas temu miałem okazję odwiedzić muzeum sztuki nowoczesnej EMMA w Espoo (Finlandia).
Sztuka nowoczesna – jak to sztuka nowoczesna – niepokojąca, zachwycająca, estetyczna i w dużej części totalnie niezrozumiała.

Co mnie jednak zaciekawiło – w muzeum znalazła się osobna sekcja dla dzieci.
W sporej sali (pod okiem pań muzelniczek – jak przystało na muzeum sztuki nowoczesnej w większości przypadków były to “punk’ówy” z różowym irokezem) znajdowały się stare zabawki, ilustracje do książek dla dzieci – a obok tego “normalne”, niemuzealne zabawki. (z drugiej strony w muzeum sztuki nowoczesnej w sumie wszystko może być eksponatem;).

Było akurat sobotnie przedpołudnie – do muzeum ciągnęły dość spore tłumy ludzi – rodzice pozostawiali pociechy pod opieką i szli się ukulturalnić, a dzieci przyswajały sobie w tym czasie “sztukę” w bezbolesny dla siebie sposób (przez zabawę).
I wyjdę teraz lekko na zgreda – ale czemu w Polsce nie dałoby rady wprowadzić czegoś podobnego?

Na koniec jeszcze link do strony wspomnianego muzeum.

Comments (1)
Newer Posts »